Każdy z nas pragnie być takim obdarowywany.
Dlaczego taki tytuł?..Myślałam dość długo jaka nazwa byłaby odpowiednia, aż w końcu zapytałam siostrę o zdanie i za 3 minuty Ania wykrzyknęła - Flashback,co oznacza wspomnienie,retrospekcje. Pomyślałam- mam to!..pasuje ponieważ chcę aby mój blog był związany głównie z fotografią. A zdjęcia to przecież wspomnienia, zatrzymanie chwili, historia, echo naszych przeżyć.. Mam nadzieję ,że jak już znalazłeś się na tej stronie to pooglądasz chwilę i wyrazisz swoje zdanie.
Why this title? I was wonder a long time what name would be good and finally I ask my sister for opinion , and just after 3 minutes Ania shouted "Flashback" - that is mean memoirs, narration.
I thought - I have this!..that matched because I want to my blog would be about photography.
So photos it is memoirs, history, echo from our experiences...
I hope that if you are on this web , you watch a little and maybe annotate.
Welcome! (sorry for my not perfect english :P)
I thought - I have this!..that matched because I want to my blog would be about photography.
So photos it is memoirs, history, echo from our experiences...
I hope that if you are on this web , you watch a little and maybe annotate.
Welcome! (sorry for my not perfect english :P)
środa, 13 czerwca 2012
piątek, 8 czerwca 2012
Dzień z życia dziewczyny będącej drugi raz w pierwszej w życiu pracy.
Dzień rozpoczęcia Euro 2012.....i inne
Biegła by zdążyc na autobus mając resztki obiadu między zębami i lekko mokre włosy...wszystko miała wyliczone co do minuty (za 10 bedzie na dworcu, pięć minut na dojście, bedzie za 5 - akurat)..a tu autobus się spoźnia...plan się sypie..więc znowu biegnie, żeby się nie spóźnić....nagle czuje jakby poluzowała jej się noga w sandale - patrzy w dół, rzeczywiście sandał się rozwalił, biegnie dalej...dobiega do zakładu...zmienniczka na szczęście nie jest na nią zła....
przychodzi jakiś facet i mówi, że będzie trzeba płacic podatek od najmu...ale spróbują to jakoś ominąć.... przychodzi pare pań na siłownię.....przychodzi jakaś babulinka i pyta czy może skorzystać z ubikacji...dziewczyna jej pozwala....po wyjściu kobieta mówi " a ma tu pani mały ruch, wyciągnij kartę kochanieńka to ci powróżę"... - nię dziękuje odpowiada dziewczyna...mimo to wróżbitka nalega i straszy niepowodzeniem w tygodniu... dziewczyna od niechcenia pociaga karte..potem ma położyć na nia pieniadze (to nie może byc moneta, ma być papierek)..głupia kładzie i dmucha w jedyny papierkowy banknot jaki ma w portfelu - 10 zł.....babulinka dalej wróży...potem prosi o monety....w portfelu dziewczyny najwyższa moneta to 20 gr...niezadowolona wróżka, każe położyć monetę, zwraca ją dziewczynie , po czym wychodzi....dziewczyna pyta o swoje 10 zł....a babulinka na to " przeciez wywrożyłam , zgadzało sie, to bedzie twoja jedyna strata w tym roku..przyjde ci jeszcze kiedys powróżyć...dziewczyna zdziwiona, mówi jej,że to kradzież..ale mimo to daje jej wyjść z jej największą gotówką..i prosi by już nigdy wiecej nie przychodziła.....
..jakaś pani prosi o włączenie światła w WC ( gdzie jest bezpiecznik akurat z tej toalety -zastanawia się dziewczyna, w końcu, po paru podejściach w ubikacji nastaje jasność)
...ale przecież Polacy grają już z Grekami!...Euro rozpoczęte!.....w zakładowym telewizorze niestety tylko jeden program - mtv czy coś w tym rodzaju więc nici z meczu na żywo...
ale nie jest najgorzej ...dziewczyna na bieżąco dostaje relację z meczu z zaufanego źródła.... -dobry początek, ładne akcje Polaków, Gool!..Lewandowski z główki....czerwona kartka dla greka...zakończony remisem 1:1....zadowolona z remisu dziewczyna czyta w wolnych chwilach książkę ze znakami drogowymi (właśnie zaczęła kurs na prawo jazdy)....
obok panie ciężko ćwiczą....a ona siedzi i sie nie rusza....patrząć na figury ćwiczących załamuje sie i szybko zmienia swój punkt widzenia na książkę...
....miłe klachy z klientkami...nikt już nie przyjdzie..mozna zamknąć zakład i zacząć sprzątać....zamyka okno, spuszcza zaluzje i wyłącza wszystkie sprzęty..... ups! - jedno okno nie da się zamknać...w jednej ubikacji nie działa spłuczka...
..liczy utarg.. sprawdza z raportem dobowym z kasy fiskalnej - uff- tym razem się zgadza ..przypina rachunek...myje podłogi, wyłacza bezpieczniki...w końcu zamyka zakład...
... kieruje się na przystanek klapiąc zepsutym sandałem..zauważa spacerujące pary policyjne...czyżby zabezpieczenie na Euro.... na dworcu przyjezdza autobus , który dowiezie ja niedaleko domu..wsiada słuchając krzyków dochodzących z loży (tył autobusu)...powoli drepta do domu obserwując powiewające flagi i światełka w altankach ludzi siedzących na ogródkach...
wchodzi do domu..a tu wita ją stęskniony, niewygłaskany kot....siada przed kompem zajadając się pysznym ciastem truskawkowym mamy...
Podsumowanie:
wypłata za ten dzien pracy :22,50
opłata za "wróżenie": 10
straty: zepsuty sandał, spluczka i okno
...czy będa ja jeszcze chcieli tam widzieć?
...zdobyła doświadczenie
Koko koko EURO spoko! Nasi chłopcy są najlepsi
Fot: Młody gracz dla którego bramki to drzewa...może wyrośnie z niego taki Szczęsny!
Gorące pozdrowienia dla wszystkich! :* - przesyła pogmatwana dziewczyna
Dzień rozpoczęcia Euro 2012.....i inne
Biegła by zdążyc na autobus mając resztki obiadu między zębami i lekko mokre włosy...wszystko miała wyliczone co do minuty (za 10 bedzie na dworcu, pięć minut na dojście, bedzie za 5 - akurat)..a tu autobus się spoźnia...plan się sypie..więc znowu biegnie, żeby się nie spóźnić....nagle czuje jakby poluzowała jej się noga w sandale - patrzy w dół, rzeczywiście sandał się rozwalił, biegnie dalej...dobiega do zakładu...zmienniczka na szczęście nie jest na nią zła....
przychodzi jakiś facet i mówi, że będzie trzeba płacic podatek od najmu...ale spróbują to jakoś ominąć.... przychodzi pare pań na siłownię.....przychodzi jakaś babulinka i pyta czy może skorzystać z ubikacji...dziewczyna jej pozwala....po wyjściu kobieta mówi " a ma tu pani mały ruch, wyciągnij kartę kochanieńka to ci powróżę"... - nię dziękuje odpowiada dziewczyna...mimo to wróżbitka nalega i straszy niepowodzeniem w tygodniu... dziewczyna od niechcenia pociaga karte..potem ma położyć na nia pieniadze (to nie może byc moneta, ma być papierek)..głupia kładzie i dmucha w jedyny papierkowy banknot jaki ma w portfelu - 10 zł.....babulinka dalej wróży...potem prosi o monety....w portfelu dziewczyny najwyższa moneta to 20 gr...niezadowolona wróżka, każe położyć monetę, zwraca ją dziewczynie , po czym wychodzi....dziewczyna pyta o swoje 10 zł....a babulinka na to " przeciez wywrożyłam , zgadzało sie, to bedzie twoja jedyna strata w tym roku..przyjde ci jeszcze kiedys powróżyć...dziewczyna zdziwiona, mówi jej,że to kradzież..ale mimo to daje jej wyjść z jej największą gotówką..i prosi by już nigdy wiecej nie przychodziła.....
..jakaś pani prosi o włączenie światła w WC ( gdzie jest bezpiecznik akurat z tej toalety -zastanawia się dziewczyna, w końcu, po paru podejściach w ubikacji nastaje jasność)
...ale przecież Polacy grają już z Grekami!...Euro rozpoczęte!.....w zakładowym telewizorze niestety tylko jeden program - mtv czy coś w tym rodzaju więc nici z meczu na żywo...
ale nie jest najgorzej ...dziewczyna na bieżąco dostaje relację z meczu z zaufanego źródła.... -dobry początek, ładne akcje Polaków, Gool!..Lewandowski z główki....czerwona kartka dla greka...zakończony remisem 1:1....zadowolona z remisu dziewczyna czyta w wolnych chwilach książkę ze znakami drogowymi (właśnie zaczęła kurs na prawo jazdy)....
obok panie ciężko ćwiczą....a ona siedzi i sie nie rusza....patrząć na figury ćwiczących załamuje sie i szybko zmienia swój punkt widzenia na książkę...
....miłe klachy z klientkami...nikt już nie przyjdzie..mozna zamknąć zakład i zacząć sprzątać....zamyka okno, spuszcza zaluzje i wyłącza wszystkie sprzęty..... ups! - jedno okno nie da się zamknać...w jednej ubikacji nie działa spłuczka...
..liczy utarg.. sprawdza z raportem dobowym z kasy fiskalnej - uff- tym razem się zgadza ..przypina rachunek...myje podłogi, wyłacza bezpieczniki...w końcu zamyka zakład...
... kieruje się na przystanek klapiąc zepsutym sandałem..zauważa spacerujące pary policyjne...czyżby zabezpieczenie na Euro.... na dworcu przyjezdza autobus , który dowiezie ja niedaleko domu..wsiada słuchając krzyków dochodzących z loży (tył autobusu)...powoli drepta do domu obserwując powiewające flagi i światełka w altankach ludzi siedzących na ogródkach...
wchodzi do domu..a tu wita ją stęskniony, niewygłaskany kot....siada przed kompem zajadając się pysznym ciastem truskawkowym mamy...
Podsumowanie:
wypłata za ten dzien pracy :22,50
opłata za "wróżenie": 10
straty: zepsuty sandał, spluczka i okno
...czy będa ja jeszcze chcieli tam widzieć?
...zdobyła doświadczenie
Koko koko EURO spoko! Nasi chłopcy są najlepsi
Fot: Młody gracz dla którego bramki to drzewa...może wyrośnie z niego taki Szczęsny!
Gorące pozdrowienia dla wszystkich! :* - przesyła pogmatwana dziewczyna
wtorek, 5 czerwca 2012
Bajki nie są tylko dla dzieci dlatego zachęcam do przeczytania bajki pt. "Bagaż" Wojciecha Widłaka :
"- Nóż - wołała Katastrofa.- Albo lepiej komplet noży, bo jeden może się złamać.
- Plaster z opatrunkiem - powiedział Pypeć - bo nożem można się skaleczyć. A kompletem tym bardziej.
- Serwetę! - Katastrofa już ściągała ze stołu ich ulubioną, żółtopomarańczową. -Tam na pewno nie będzie takiej ładnej!
- A skąd wiesz ,że tam będzie stół? -zapytał Pypeć.
-Stół? -zdziwiła się Katastrofa. -Stoły są wszędzie!
A taka piękna serweta jest tylko u nas! Chociaż...Może masz rację. Stół też weźmiemy. Dobrze?
Pan Kuleczka, do którego zostało skierowane to pytanie, rozejrzał się lekko zakłopotany po pokoju.
Pokój wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Przypomniał sklep, przez który przeszedł huragan. Leżały tu, stały , a nawet ciągnęły się, najrozmaitsze przedmioty, przyniesione, przyturlane i przywleczone z całego domu.
Nauszniki i rękawiczki ("Bo może się ochłodzić".),
gry ("Żebyśmy się nie nudzili".)
cztery piłki (" Każdy będzie mógł grać swoją, nawet Bzyk-Bzyk)
trzepaczka do piany ( "Jakby naszła nas ochota, to zrobimy sobie bezy".)
aparat do nurkowania ( "A skąd wiadomo, że w pobliżu leśniczówki nie ma żadnego morza?")
tęczowy komplet zwojów krepiny ( "No przecież do dekoracji, gdybyśmy urządzali bal")
pół biblioteczki ("Do czytania na dobranoc")
i wiele innych rzeczy, które zaczynały już wirować Panu Kuleczce przed oczyma.
-Porządek, porządek...- zamruczał Pan Kuleczka.
A wszystko zaczęło się tak niewinnie! Po prostu zapytał, co Pypeć, Katastrofa i Bzyk-Bzyk chcieliby wziąć ze sobą na wakacje.
-Płyn przeciw komarom - mówił teraz Pypeć.
- I ten obrazek z księżycem i drabiną, z naszego pokoju! - wołała Katastrofa.
- Bzyk-bzyk! - bzyczała Bzyk-Bzyk, próbując przeciągnąć na środek pokoju but narciarski Pana Kuleczki.
Pan Kuleczka mocno zacisnął oczy, a potem niespodziewanie uniósł rękę.
- Chwileczkę! - powiedział.
Wszyscy zatrzymali się w pół drogi i zapadła cisza.
- Tak nie można -powiedział stanowczo Pan Kuleczka.
- Nie można zabrać ze sobą wszystkiego. A poza tym - nie warto.
Wszyscy rozejrzeli się po pokoju.
-To...- zaczął Pypeć - to co robimy?
- Może usiądziemy sobie przy stole - zaproponował Pan Kuleczka - i porozmawiamy, co dla kogo jest naprawdę ważne. A potem to weźmiemy.
Wspólnymi siłami odgarnęli drogę do stołu i odnaleźli krzesła. Potem siedzieli dość długo i rozmawiali
o tym, co jest ważne i co naprawdę warto zabrać ze sobą. A jeszcze potem zaczęli wybierać te naprawdę ważne rzeczy spośród zgromadzonych w pokoju, a te mniej ważne odnosić na miejsce. Poszło im bardzo dobrze. Mucha Bzyk-Bzyk zauważyła przy tym, że można być kimś zupełnie malutkim i bardzo ważnym.
Kaczka Katastrofa - że naprawdę ważnych rzeczy jest o wile mniej niż nieważnych. A pies Pypeć -
że niektórych ważnych rzeczy nie da się zapakować. Bo jak spakować na przykład rozmowę przy stole? " THE END
Gdyby odnieść to do 'bagażu życia' powinniśmy zdać sobie sprawę, że nie warto uganiać się za dobytkiem i gromadzić wszystkiego a raczej zwrócić uwagę na istotne sprawy jak np. rozmowa z bliskimi......
bo przecież można być malutkim a bardzo ważnym! ;)
Pakujcie rozważnie swój bagaż!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

