Why this title? I was wonder a long time what name would be good and finally I ask my sister for opinion , and just after 3 minutes Ania shouted "Flashback" - that is mean memoirs, narration.
I thought - I have this!..that matched because I want to my blog would be about photography.
So photos it is memoirs, history, echo from our experiences...
I hope that if you are on this web , you watch a little and maybe annotate.
Welcome! (sorry for my not perfect english :P)

wtorek, 2 kwietnia 2013




Poznajcie. Oto Nasz kochany Easter Bunny!
Nasz czyli mój i mojej przyjaciółki od przedszkola, z jednej ulicy - Sonii. Dnia 1 kwietnia - drugiego dnia Świąt Wielkanocnych, w Lany Poniedziałek, Prima Aprilis, w słoneczne, "zimowe" popołudnie wpadłyśmy na pomysł by ulepić przy sprzyjających okolicznościach zająca ze śniegu. Patrząc na efekt, choć nie chcąc się specjalnie chwalić, muszę przyznać, że z pod naszych rąk wyszedł wspaniały, śniegowy zając Wielkanocny. Jestem z Nas dumna! Przyznam też, że mimo powszechnego niezadowolenia z powodu leżącego dookoła śniegu w czasie tegorocznych Świąt Wielkanocnych, ja jestem zadowolona z takiej a nie innej aury ponieważ w "minioną" zimę nie zdążyłam zbudować żadnej budowli ze śniegu. Stąd wczorajsza akcja przyniosła mi wiele frajdy - poczułam się na chwilę jak mała dziewczynka a jednocześnie szanowany twórca.
Jak wyglądała realizacja?...Na początku planowałyśmy ukulać wielką bryłę, przetaczając kulę po całym ogródku, ale chyba zbyt sporo czasu minęło od naszych ostatnich prac ze śniegiem bo nic z tego nie wyszło. Zaczełyśmy więc znosić śnieg na jedną kupę i doklejałyśmy, wyklepywałyśmy kawałek po kawałku. Choć w  początkowych etapach jeszcze wtedy - hałda śniegu przypomniała nam różne rzeczy (ale może nie będę mówić co)....to jednak w miarę postępu prac wszystko zaczęło przybierać kształtu zająca 
i przychodziły coraz to ciekawsze pomysły. Nie brakowało jednak momentów zwątpienia, gdy któraś część przypadkowo ( lub z chęci przymocowania elementu z drugiej strony ciała) odpadała, albo strony okazywały się nie symetryczne..ale nie zrażałyśmy się bo cel był szczytny. Wprowadziłyśmy również kilka poprawek jak: odsysanie tłuszczu, amputacja ucha, botoks policzków, rozdzielanie palców u łap, wygładzanie klatki piersiowej. Potem jeszcze powtykanie wąsów - patyczki, nosa -  węgiel, oczy - cukierki Kasztanki i ozdobienie różową kokardą oraz żółtymi, wielkanocnymi kwiatami... i uśmiech to rezultatów pracy.  Cały dopieszczony...cyknięcie pamiątkowych zdjęć. Zajęło to więcej czasu niż przypuszczałam, około dwóch godzin. Był to jednak czas wesoło i mile spędzony. Oby więcej takich akcji! Dziękuje za wspólną zabawę i tworzenie. Wspomnienie tego przedsięwzięcia na długo zostanie w mojej pamięci, 
a może na zawsze. Podsumowując : kupa radości!  :)

Życzę Wam jak najwięcej takich radosnych wspomnień jak to moje.

Przy okazji przeżywania aktualnych wydarzeń doszłam do wniosku, że każdego dnia możemy zaczynać nowe życie, jakby zmartwychwstawać i przepełniać się siłą miłości... i uważam, że to jest piękne!

Rodzinko....dziękuje za wspaniały czas, przepyszne jedzonko, miłe niespodzianki, serdeczny uśmiech. Jesteście kochani!